MOJE SPOTKANIE Z SAMURAJEM BIZNESU

Siedzący samuraj kolor

 

Chciałem się podzielić z Wami pewną historią.

Starałem się kiedyś o realizację dużego projektu rekrutacyjnego, związanego z zainstalowaniem średniej wielkości amerykańskiej firmy w Polsce. Chodziło o znalezienie 12 kluczowych osób, które zorganizują, rozwiną i pokierują biznesem firmy w Polsce.

Dzień spotkania. Ekscytacja i zarazem lekkie podenerwowanie. Duży projekt, duży biznes.

Wchodzi pan około 60 lat, zaczynamy spotkanie. Pan prosi o prezentację tego co ja i reprezentowana przeze mnie firma możemy dla niego zrobić. Nie zdążyłem się jeszcze dobrze rozpędzić, gdy pan mi przerywa, informując mnie, że przekonałem go do siebie i chciałby ze mną pracować. Odpowiedziałem, że się bardzo cieszę, w takim razie zaraz przygotuję umowę do podpisania.

Pan jeszcze raz powtórzył, że podjął decyzję i będzie ze mną pracował. Ja również powtórzyłem swoje o umowie. Pan, słysząc, że się zaciąłem, poinformował mnie spokojnie, że nie potrzebujemy żadnej umowy. Nie zwrocił uwagi na moje zdumienie, tylko wstał, podał mi rękę i wypowiedział słowa, które zdefiniowały naszą przyszłą współpracę:

„Dla mnie uścisk ręki i dane słowo jest ważniejsze niż jakakolwiek umowa. Podpisaną umowę można zawsze zerwać, danego słowa – nigdy”

W efekcie, pomimo w sumie kilkuletniej współpracy, nigdy nie podpisaliśmy żadnej umowy. W dowolnym momencie mógłby się wycofać, bo przecież nie mieliśmy niczego na piśmie…Tymczasem ustalone płatności z jego strony były zawsze realizowane przed terminem, zawsze dotrzymywał i często przekraczał swoje zobowiązania, zaś moja księgowość rwała włosy z głowy skąd się wzięła kolejna duża kwota na firmowym koncie bez żadego dokumentu 😉

Tęsknię za biznesem na uścisk ręki…

 


 

Facebook