KOBIETA SAMURAJEM BIZNESU

Każdy z nas słyszał o mężczyznach samurajach, natomiast mało kto wie o istnieniu w dawnej Japonii kobiet samurajów. Były one określane tytułem „onna bugeisha”, czyli w tłumaczeniu „ta, która czeka w domu”.  Podlegały one pełnemu szkoleniu w zakresie kompletnej sztuki wojennej, którą wykorzystywały do obrony domów i dzieci przed atakami obcych pod nieobecność mężów biorących udział w bitwach.

Obowiązywał je dokładnie taki sam kodeks, jak mężczyzn samurajów, wraz z honorem na pierwszym miejscu. Nosiły przy sobie krótki sztylet i w przypadku splamienia własnej czci czy honoru były gotowe na natychmiastową śmierć.  

Kobiety samuraje nierzadko brały również udział w samych bitwach. Jedną z najsławniejszych kobiet samurajów była Tomoe Gozen (na zdjęciu obok), walcząca w armii Generała Yashimoto. Opisywano ją jako kobietę o zjawiskowej urodzie,  długich włosach i ogromnym uroku, niezrównaną łuczniczkę i ekspertkę miecza. Była bezcennym wojownikiem, wartym tyle, co stu innych żołnierzy. Żaden mężczyzna nie był w stanie jej stawić czoła i to bez względu na to, czy w walce pieszej czy konnej. Na co dzień piękna, wrażliwa i urocza, na polu bitwy stawała się bezlitosna, okrutna i gwałtowna.

Samurajowie żyli i pracowali w ściśle zorganizowanych klanach, w których tradycyjne wartości i więzy rodzinne pełniły bardzo ważną rolę. Rozgrywała się bezpardonowa walka o władzę, wpływy i pieniądze, otoczenie było nadzwyczaj niebezpieczne, najeżone ciągłymi spiskami i intrygami. Z drugiej zaś strony wygrana lub przegrana determinowały losy nie tylko samego samuraja, ale często również i jego bliskich. Aby przetrwać w tak niepewnym i agresywnym środowisku samurajowie musieli kierować się zatem jasno określonymi zasadami i promować postawy, które przynosiły korzyści zarówno im samym, jak i organizacjom, którym służyli.

Z tymi samymi problemami borykają się dzisiejsi menedżerowie walczący z przeciwnościami i starający się odnieść sukces w ogromnie konkurencyjnym i twardym środowisku współczesnych korporacji. Nierzadko jednak posługują się metodami z pogranicza etyki i moralności, hołdując zasadzie: „cel uświęca środki”. Tego typu zachowania manifestują się zwłaszcza w czasach kryzysu, gdyż znakomicie usprawiedliwiają je trudności rynkowe i konieczność przetrwania za wszelką cenę…Dlatego właśnie tak ważnym staje się posiadanie uniwersalnego, moralnego kodeksu, który pozwoli liderowi działać w trudnych chwilach z pełnym przekonaniem i bez potrzeby oglądania się  na to, jak  zachowują się inni…

Lider vs Liderka

Znamiennym jest, że podejście liderek i liderów bardzo się przy tym różni. Mężczyźni lubią hierarchię i rywalizację, pragną ciągłego potwierdzania swojej pozycji i siły. Stosują taktykę wymiany i wymuszania, zwłaszcza wobec swoich podwładnych. Metody łamiące opór pracownika i zmuszające go do natychmiastowego działania są teoretycznie skuteczne, bo przynoszą szybkie efekty. Oddziaływanie ich jest jednak krótkotrwałe i słabnie wraz z osłabieniem kontroli osoby wywierającej presję.

Kobiety liderki kładą nacisk na budowanie lojalności pracowników, starają się zwiększać ich zaangażowanie, promują samodzielność i kreatywność oraz wzmacniają kulturę organizacyjną poprzez otwartość. Niezależnie od realizacji krótkoterminowych celów biznesowych są zorientowane na tworzenie trwałej wartości organizacji i oparcia jej na stabilnych fundamentach.                                

Kobiety liderki budują swoją reputację poprzez integrowanie ludzi wokół wspólnego celu, wzmacniając przez to „siłę rażenia” całej organizacji, bez potrzeby skupiania się na doraźnych technikach manipulacji czy wpływu na poszczególnych pracowników. Kobietom z kolei brakuje przebojowości i pewności siebie, a także ich skłonność do podejmowania ryzyka jest mniejsza, niż u mężczyzn.

Wejście kobiet do “świata mężczyzn”

Rola współczesnej kobiety uległa znaczącej przemianie. Coraz częściej piastują wysokie stanowiska menedżerskie, zakładają własne firmy i z powodzeniem dorównują mężczyznom, pnąc się po szczeblach kariery. Wejście do „męskiego” świata wymaga jednak od kobiet wzmożonego wysiłku mającego na celu z jednej strony potwierdzenie wysokich kompetencji umożliwiających im sięgnięcie po sukces, z drugiej zaś pociąga za sobą konieczność zorganizowanie ich świata w taki sposób, który pozwoli im na odpowiednio duże zaangażowanie w pracę.

Jeżeli przy tym uwzględnimy mnogość ról i funkcji, które kobiety liderki pełnią w życiu (kobiety biznesu, pasjonatki, matki, żony, strażniczki ogniska domowego, kochanki, pocieszycielki i wsparcie dla partnera etc.) pojęcie „wojowniczki” czy „samurajki” wydaje się być tutaj jak najbardziej na miejscu.

Nowy typ lidera

Dynamiczne czasy, zwiększające się wciąż wymagania biznesowe i złożoność procesów powodują, że lider nie jest w stanie w pełni kontrolować otaczającej go rzeczywistości. Pojawia się zatem silna potrzeba korzystania nie tylko z lewej półkuli, racjonalnej i analitycznej, ale również z prawej odpowiedzialnej za emocje, intuicję, kreatywność, syntezę informacji, zdolności humanistyczne czy empatię. „Nowy” menedżer jawi się tutaj jako uniwersalny lider wspaniale zarządzający swoimi emocjami, posiadający wysoką świadomość siebie i swojego funkcjonowania w otoczeniu, żyjący w pełnej harmonii ciała, ducha i umysłu.

I znowu, właściwe kobietom cechy jak wysoka odporność psychiczna, empatia i wrażliwość interpersonalna, wyrozumiałość, przywiązywanie dużej uwagi do dobrych relacji i zdrowej atmosfery w miejscu pracy znakomicie wzbogacają osobowość kobiety-lidera i mogą dawać w tym obszarze przewagę nad będącymi u władzy mężczyznami.

Paradoksalnie zatem, właśnie ze względu na swoją konstrukcję psychiczną oraz preferowany styl działania, kobiety wykazują większą, naturalną skłonność do zachowań “samurajskich”, niż mężczyźni !

POTĘGA CISZY W BIZNESIE

Wszyscy potrafimy mówić. Ale ilu z nas potrafi komunikować się poprzez ciszę?

Ilu z nas przebywa albo raczej potrafi przebywać w ciszy?

W obliczu milionów dźwięków i informacji bombardujących codziennie nasz mózg, cisza ma ogromne znaczenia dla jego funkcjonowania i regeneracji. Co więcej, cisza stymuluje rozwój naszego mózgu. Już dwie godziny dziennie spędzone w ciszy skutkują tworzeniem nowych komórek nerwowych.

Cisza nie jest niestety popularnym narzędziem wykorzystywanym w biznesie.

Żyjemy w czasach, w których króluje tzw. „kontent”. Bez względu na to w jakim działasz obszarze, żeby odnieść sukces musisz być liderem opinii, musisz kreować. Żeby się więc liczyć jak najczęściej występujesz publicznie, piszesz blogi, dajesz wykłady i jak najwięcej mówisz, mówisz, mówisz…I o ile jesteśmy w stanie zrozumieć istotę „króla kontentu”, o tyle każdy dobry lider dla zbudowania wewnętrznej równowagi powinien też umieć posługiwać się ciszą. 

Bo to w ciszy, a nie w potoku słów jest prawdziwa moc! Cisza mówi więcej, niż tysiąc słów!

Cisza to budowanie napięcia, żonglowanie emocjami słuchaczy, ustalanie temperatury spotkania czy właściwe rozkładanie akcentów. To właśnie umiejętne posługiwanie się ciszą świadczy o inteligencji, wyczuciu, empatii i szacunku dla rozmówcy czy słuchaczy.

Jak powiedział Leonardo da Vinci: „Nic tak nie wzmacnia autorytetu jak cisza”

Paradoksalnie, cisza jest potężniejszym narzędziem komunikacji, niż mowa.

Lao Tzy powiedział kiedyś: „Ten, który mówi, nie wie. Ten, który wie, nie mówi”.

Okazuje się bowiem, że 90% tego co mówimy nie jest niestety zbyt twórcze ani oryginalne. Są to zwykle pochodne plotek, opinii innych ludzi, stereotypów, uprzedzeń czy naszych nie potwierdzonych założeń.

„Mądry człowiek myśli co mówi. Głupiec zaś mówi co myśli”

Dobry lider waży swoje słowa zanim je wypowie.

Wszyscy znamy powiedzenie: „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem”

Uczy nas ono, że piękne słowa są cenne, ale rzeczą cenniejszą jest powstrzymywanie się od ich wypowiedzenia w stosownym momencie. Mniej, znaczy więcej. Im mniej mówimy, tym rzadziej żałujemy, że powiedzieliśmy za dużo…  

Największym problemem naszej komunikacji jest to, że nie słuchamy po to by zrozumieć, a jedynie po to by wiedzieć, kiedy zacząć mówić…

Głośno nie znaczy mądrze

Zupełnie bezpodstawnie zakładamy, że to co głośne jest potężne, a ciche – wątłe i słabe. Lider jest zwykle oceniany na podstawie tego, co mówi. Ten, kto mówi głośniej i więcej jest uważany w biznesie za bardziej kompetentnego. Ten zaś, który waży swoje słowa zanim je wypowie jest uważany za tego, który wie mniej, w związku z czym też mniej mówi. Małomówność jest traktowana jako brak kompetencji lub przynajmniej umysłowe lenistwo.

Co nam daje cisza w biznesie:

Buduje naszą wiarygodność i zaufanie

Słuchanie buduje naszą wiarygodność. Jak inni zauważą, że ich uważnie słuchamy, będą słuchać i nas.  

Daje czas na refleksyjny przekaz

Mówcy mają zwykle tendencję do nieprzerwanego potoku słów. Nie dają nikomu nawet chwili na zweryfikowanie czy refleksję nad tym, co właśnie zostało powiedziane. Wywód czy prezentacja trwa dalej, jej czas jest ograniczony, zatem mówca musi mówić szybko i sprawnie. Słuchacz, aby nie zgubić wątku, musi być cały czas na bieżąco. Prezentacje, które szczególnie mi zapadły w pamięć były właśnie tymi, w których prowadzący nie mówił dużo i szybko, za to bardzo sprawnie i często posługiwał się ciszą… Jego przekaz dzięki ciszy nabierał głębi, wartości i mądrości.

Stanowi potężny argument w negocjacjach

Wykorzystanie ciszy w negocjacjach przypomina trochę pojedynek rewolwerowców, z których pierwszy się pospieszył, wystrzelił i chybił. Jeżeli negocjujemy swoje wynagrodzenie, nie odpowiadajmy natychmiast po otrzymaniu propozycji. Zareagujmy ciszą… Rozmówca zwykle stara się wypełnić ciszę swoją reakcją i zaczyna mówić. Pozwólmy mu przekazać nam dodatkowe informacje, które mogą pomóc zakończyć prowadzone rozmowy sukcesem.

Podkreśla wypowiedź

Jeżeli używamy zbyt wielu słów aby podkreślić znaczenie tego, na czym nam zależy, często jego sens gdzieś nam ucieka. Paradoksalnie, im mniej słów użyjemy i okrasimy naszą wypowiedź ciszą, tym głośniej będziemy usłyszani.

Jeżeli bierzemy udział w spotkaniu, kto jest bardziej zapamiętany: ten który mówił bez przerwy czy ten, który zabrał głos tylko raz czy dwa, ale w paru słowach trafił w punkt?

Daje czas na reakcję/interakcję

Jeżeli prowadzimy prezentację, posługiwanie się ciszą pozwala na zorientowanie się czy inni nadążają za naszym tokiem myślenia, czy nasza prezentacja do nich trafia, czy dobraliśmy właściwe środki przekazu.

Nie lubimy słuchać

Zarówno w biznesie, jak i w życiu codziennym jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia. Większość z nas woli mówić, niż słuchać. Tym bardziej więc nie lubimy słuchać ciszy i czujemy się w niej niekomfortowo. Nie mamy wypracowanych mechanizmów kontroli, które umożliwiają nam skupianie na niej swojej uwagi.

Mechanizm ten wyjaśnia dlaczego wielu z nas w trakcie rozmowy stara się nie przestawać mówić. Wydaje nam się, że zbyt długie przerwy pomiędzy słowami mogą wskazywać na brak zrozumienia czy znajomości poruszanego tematu.

Cisza w ujęciu międzykulturowym

Przyjrzyjmy się jeszcze ciszy w kontekście międzykulturowym. I tak w Japonii tradycją i oznaką dobrego wychowania jest regularne posługiwanie się ciszą w rozmowach. Rozmówca zawsze zostawia chwilę ciszy po wypowiedzi poprzednika w celu zastanowienia się nad tym, co właśnie zostało powiedziane.

Inaczej sprawa wygląda w kulturze Europy Północnej. Tutaj rozmówca zaczyna swoją wypowiedź natychmiast po jej zakończeniu przez poprzednika.

W krajach Europy Południowej zaś w ogóle nie ma przerwy pomiędzy wypowiedziami rozmówców. Co więcej, do tradycji należy rozpoczynanie własnej wypowiedzi zanim nasz rozmówca zakończy swoją bądź wręcz przerywanie mu. Co ciekawe, nie jest to postrzegane jako nieuprzejmość, a jako oczywisty rys kulturowy.  

W naszym kręgu kulturowym umiejętne posługiwanie się ciszą jest elementem stanowiącym o inteligencji emocjonalnej i kulturze osobistej lidera oraz oznaką jego szacunku dla rozmówców i partnerów. Nie tylko w biznesie, ale i w życiu codziennym.

Lider – samuraj czy aktor, czyli rzecz o integralności

W obecnych czasach niełatwo jest być dobrym menedżerem. Globalizacja, przejęcia firm, błyskawiczne zmiany realiów rynkowych, silne współzawodnictwo, bezpardonowa walka o dominację, oraz stała redukcja dostępnych stanowisk liderów sprawiają, że wymagania względem liderów są coraz wyższe.

Wielu liderów stara się nadążyć za najnowszymi zdobyczami psychologii i teorii zarządzania.  Poszukują oni nieustannie sposobów na poprawę wyników i efektywności biznesu. Zwykle dzieje się jednak tak, że metoda wykorzystywana dzisiaj, za rok lub dwa jest wypierana z biznesowej sceny przez kolejne „odkrycia”. Osoby usiłujące odnieść za wszelką cenę sukces w biznesie i wykazać swoją bezwarunkową skuteczność działają nierzadko na granicy moralności i etyki.

Czym jest integralność i dlaczego jest ona tak istotna dla biznesu?

Integralność to jednolitość i spójność postaw, słów, czynów i zachowań. Firma to ludzie, a zatem integralność działań firmy jest wypadkową integralności osobistej jej pracowników.

Czasem słyszę argumenty, że ktoś chciałby być autentyczny i zintegrowany, ale firma “zmusza” go do zachowań, z którymi on się nie zgadza. Jeżeli faktycznie tak jest, to jeżeli ten ktoś dalej pracuje w takiej firmie, oznacza to, że daje na wszystko swoje przyzwolenie. Pamiętajmy, integralność to wybór. Albo przymykasz na wszystko oko aby zachować swój status quo albo chcesz żyć zgodnie ze sobą, swoimi wartościami i adekwatnie reagujesz.

Jeżeli firma pozyskuje ludzi, którzy są jedynie zorientowani na szybki sukces i równie szybkie pieniądze, może myśleć tylko o zabezpieczeniu celów krótkoterminowych. Tacy pracownicy mają na uwadze wyłącznie krótką perspektywę i taktykę doraźnych korzyści, a nie strategię tworzenia trwałych wartości w organizacji. Nie wiążą z nią przyszłości na dłużej.

Spotykam się ze stwierdzeniem liderów, że integralność jest faktycznie bardzo ważna, ale trudna do utrzymania ze względu na różnorodność kontekstów biznesowych wymuszających szeroką gamę zachowań dopasowanych do okoliczności. I tak, w zależności od tego czy odgrywamy rolę szefa, klienta, konkurenta, przyjaciela czy ojca, przywdziewamy stosowną maskę.

Maski zakrywają i tłumią nasze słabe, ale i mocne strony, naszą naturalność, talenty, pasje. Przykrywają więc nie tylko to, co chcielibyśmy ukryć, ale i nasze atuty warte wyeksponowania. Maski pomagają nam grać kogoś, kim – jak nam się wydaje – powinniśmy być. Pozwalają nam błyskawicznie “nabyć” cechy, które w naszym odczuciu powinniśmy bezwzględnie posiadać.

Staramy się odgrywać różne role i zakładać coraz to nowe maski, podczas gdy pozostajemy wciąż tą samą osobą. Różne zachowania powodują swoistą schizofrenię, sytuację, w której bardzo trudno jest utrzymać własną integralność i spójność postaw. Czy jest zatem możliwe pogodzenie jednego z drugim? Moim zdaniem absolutnie tak. Integralność jest naszym zakorzenieniem i stabilizuje naszą osobowość, bez względu na odgrywaną rolę. Im silniej jesteśmy zakorzenieni w naszych wartościach i osobistej integralności, tym lepiej, skuteczniej jesteśmy w stanie odgrywać przypisane nam role bez poświęcenia siebie i utraty własnej twarzy.

Osobista integralność pomaga nam budować i utrzymywać równowagę, zwłaszcza gdy musimy zrealizować zadania wymagające od nas realizacji różnorodnych celów i zadań biznesowych. Ma to wiele wspólnego z maskami, które przywdziewali wojownicy samurajscy przed rozpoczęciem bitwy. Wspomniane maski miały z jednej strony chronić twarz samuraja, z drugiej zaś wywrzeć przerażające wrażenie na przeciwniku. Nie zmieniało to jednak faktu, że za każdą taką maską krył się szlachetny i zrównoważony człowiek, pewny siebie ale nie arogancki, spokojny i opanowany bo wierzący w siłę swoich wysokich umiejętności, ale także świadomy swoich słabości i równoważący sztukę posługiwania się orężem poezją, literaturą, filozofią czy malarstwem. Doskonała harmonia samuraja znakomicie zwiększała jego szanse na zwycięstwo w bitwie. Samuraj uważał, że dopiero wtedy gdy zbuduje harmonię w swoim własnym życiu, będzie mógł zarządzać innymi.

Co oznacza równowaga dla integralności lidera?

Im równowaga lidera jest większa, tym posiada on mniej ograniczeń w wypełnianiu swojej roli, nie musi udawać czy symulować zachowań, emocji i w większym stopniu może pozostać sobą. Im lepiej kontroluje swoje emocje, tym skuteczniejsze techniki czy narzędzia może użyć w „walce”.  

Dlaczego warto być zintegrowanym liderem?

Menedżer zintegrowany jest postrzegany jako pewny siebie, doskonale panujący nad sytuacją, nie tracący zimnej krwi nawet w kryzysowych sytuacjach. Jest czytelny dla podwładnych którzy wiedzą, że zawsze mogą liczyć na swojego szefa, bo ten przestrzega wartości, szanuje ludzi i działa honorowo. Nie angażuje się w firmową politykę, jest sprawiedliwy w swoich decyzjach. Docenia zasługi, każe ignorancję.

Zintegrowany lider buduje autorytet w oparciu o własne kompetencje i zaangażowanie w pracę. Jest liderem pokornym, który cały czas się uczy (również na swoich błędach). Stara się nie skupiać uwagi innych na sobie, a na swoim zespole. Żyje problemami zespołu, jest blisko ludzi i wspólnie z nimi przeżywa sukcesy i porażki, nie wstydzi się swoich emocji. Ma odwagę przyznać się do błędu i nie odreagowuje swoich stresów na zespole. Nie wymusza szacunku siłą stanowiska, a swoimi faktycznymi zasługami i kompetencjami.

Czym się wyróżnia zintegrowany lider:

Wyznaje wartości i zasady, których jest gotów bronić nawet jeżeli większość będzie reprezentowała odmienne stanowisko,

Szanuje zdanie innych i jest otwarty na racjonalne argumenty, które mogą doprowadzić do zmiany jego zdania,

Jest wewnątrz sterowny  i postępuje według własnej oceny, a nie zgodnie z wolą innych,

Posiada wyważone poczucie własnej wartości, które sprawia, że ani komplement ani krytyka nie są w stanie go zaburzyć,

We właściwy, sprawiedliwy sposób korzysta ze swojej siły (np. względem podwładnych),

Korzysta nie tylko z lewej półkuli, odpowiedzialnej za analizę i wnioskowanie

Jest wrażliwy i otwarty na potrzeby innych,

Szanuje innych i nie próbuje odnosić korzyści ich kosztem,

Jest sprawiedliwy, potrafi doceniać zasługi innych i w razie konieczności stawać w obronie swoich podwładnych (stawiając nawet na szali swój autorytet),

Jest pewny siebie, odporny na stres i elastycznie podchodzący do dynamicznych zmian otoczenia rynkowego,

Stara się żyć w harmonii ciała, ducha i umysłu i cieszyć się każdą chwilą życia.

Przykłady integralności w konkretnych sytuacjach biznesowych

CEO lokalnego oddziału międzynarodowej firmy “zablokował” wprowadzenie do zespołu protegowanego, rekomendowanego przez swoich szefów menedżera, który miałby stać na czele jednego z zespołów zbudowanych przez CEO. Siłą argumentów oraz wyników dotychczas pracujących zespołów udało się uniknąć zatrudnienia protegowanego, jednak zaufanie do zwierzchników zostało w oczach CEO na tyle nadszarpnięte, że zdecydował się po kilku miesiącach odejść z firmy, by nie firmować innych, często mało transparentnych działań zarządu, własnym nazwiskiem.

CEO firmy informował na bieżąco swoich pracowników na temat trudności w firmie i kroków wyjścia z impasu. Pracownicy byli przygotowani na późniejszą „propozycję” prezesa, aby zredukować wynagrodzenie wszystkich pracowników o 10% aby firma uniknęła zwolnień.

Księgowy będący członkiem zespołu księgowego zapomniał o terminie przesłania ważnej dokumentacji finansowej, za przygotowanie którego był odpowiedzialny cały zespół księgowy. Zawiniony nie „wystawił” swoich kolegów, mimo że wówczas wina rozłożyłaby się na wszystkich. Przyznał się do winy, jak też podjął środki zapobiegające podobnym sytuacjom w przyszłości.

HR Manager dostał informację od jednej z pracownic, że jej przełożony, senior manager znęca się nad nią. HR natychmiast podjął kroki i potwierdził, że faktycznie zachowanie senior managera względem swojej podwładnej nosi znamiona mobbingu czy prześladowania. Jednocześnie HR dowiedział się, że inni podwładni senior managera również cierpieli z tego samego powodu. HR Manager spotkał się z oskarżonym o prześladowanie i ostrzegł go przed konsekwencjami jeżeli sytuacja się powtórzy. Manager nie zaniechał jednak swoich nagannych praktyk. Wówczas HR Manager udał się do Vice Prezesa z prośbą o interwencję. Dopiero wówczas zachowanie senior managera uległo poprawie.

Historia ta jest przykładem pracownika (HRM), który podejmuje właściwe działania we właściwym czasie, wykazując się przy tym odwagą (przed potencjalnym odwetem ze strony senior managera) oraz demonstrując integralność osobistą i zawodową na każdym etapie działania.

Droga Lidera Samuraja

Integralność postaw w biznesie nie jest zjawiskiem popularnym ze względu na to, iż wydaje nam się, że możemy dzięki niej więcej stracić niż zyskać. Zamiast żyć zgodnie ze swoim sercem, kierujemy się jedynie umysłem, ważymy swoje zachowanie i kalkulujemy czy nam się ono w danej sytuacji opłaca. Tym samym wartości, które powinny nam przyświecać są beznamiętnie spychane w kąt naszej świadomości.

Co więcej, życie wartościami i bezpośrednio z nim związana integracja postaw jest przez wielu postrzegana jako naiwność. Cwaniactwo, wyrafinowanie i chłodna kalkulacja są często cenione wyżej, niż wartości. Popularne stało się stwierdzenie, że wartości są dobre w teorii, w biznesie zaś nie ma miejsca na sentymenty. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji kryzysowych, kiedy to trudne otoczenie rynkowe staje się wystarczającym usprawiedliwieniem dla zachowań z pogranicza etyki i moralności.

W efekcie, obijamy się z jednej strony o konformizm, z drugiej o oportunizm. Oportunizm sprawia, że przestajemy mieć własne zdanie i rezygnujemy ze swoich zasad (albo mocno je naginamy) na rzecz własnych korzyści i wygody. Konformizm zaś powoduje, że stajemy się bierni, apatyczni i ulegli, przestajemy samodzielnie myśleć i bezkrytycznie przyjmujemy wzorce zachowań innych, bardzo szybko uznając je za własne.

W moim odczuciu Integralność postaw oznacza właśnie wierność „samurajskim” zasadom, takim jak honorowe postępowanie, szacunek dla innych, uczciwość, prawość, lojalność, szlachetność, współczucie czy przejrzysty i spójny system wartości. Być może zaprezentowane powyżej zasady Kodeksu Samurajów wydają się być proste i oczywiste, to jednak ich moc jest potężna, a  zastosowane w życiu lidera przynoszą zdumiewające efekty.

Bycie Samurajem nie jest jednak łatwe, wymaga wyjścia ze strefy komfortu i wiąże się z ryzykiem. Lider Samuraj nie może udawać, że nie widzi problemu. Jeśli jest przekonany o słuszności swojego wyboru, musi zareagować!

Bycie Samurajem powoduje, że przestajemy płynąć z prądem i zaczynamy podążać swoją własną ścieżką, ścieżką wojownika, która może czasem wymagać walki w obronie tego, w co wierzymy. Może przyjść też moment, w którym warto będzie nawet opowiedzieć się po słusznej stronie i…przegrać. Jak mówi chińskie przysłowie: „Lepiej jest zostać zwycięskim przegranym, niż przegranym zwycięzcą”.

  Nie musimy uprawiać sztuk walki żeby zostać Samurajem! Samuraj to postawa i hart ducha, a nie jedynie umiejętności! Samurajem jest się w sercu, a nie w pięści!

Odwaga w biznesie

Zgodnie z definicją słownikową: Odwaga to umiejętność stawienia czoła zagrożeniu, trudności, niepewności czy bólowi bez ulegania czy bycia sparaliżowanym przez uczucie strachu.

Warto przyjrzeć się etymologii angielskiego słowa: „courage” (odwaga). Pochodzi ono od łacińskiego „cor”, które oznacza „serce”. Mówimy zatem o przyjmowaniu wszystkiego poprzez serce, czyli w przypadku biznesu – zarządzanie poprzez serce.

Kierowanie się sercem jest drogą odwagi. Zarządzanie tylko głową jest chłodne, oparte jedynie na kalkulacji, liczbach, wykresach, pozbawione emocji i marginalizujące relacje.

Skąd się bierze odwaga? Na pewno się z nią nie rodzimy. Budujemy ją wraz z doświadczeniem. Każda sytuacja, w której rzuciliśmy wyzwanie strachowi buduje naszą pewność siebie, odwagę i chęć podejmowania dalszego ryzyka.

Z drugiej strony, za każdym razem gdy przegrywamy ze strachem, wzmacniamy go. W efekcie zaczynamy unikać sytuacji do przetestowania swojej odwagi, co w końcu prowadzi do naszego rozżalenia i frustracji.

Poziom odwagi różnicuje jakość lidera

Jak powiedział Arystoteles: Odwaga jest najważniejszą z cnót, ponieważ gwarantuje pozostałe”

Odwaga jest cechą, która odróżnia liderów doskonałych od dobrych. Stając się liderem akceptujesz także niewygodę i brak komfortu. Odwaga to działanie w obliczu strachu.

Czy będąc liderami czuliście się kiedyś niekomfortowo? Sądzę, że często gdyż jest to wpisane w bycie liderem. Odwaga w biznesie to jednak nie tylko podejmowanie odważnych decyzji. Podejmowanie decyzji i przyjmowanie na siebie pełnej odpowiedzialności za skutki  swoich wyborów to ryzyko wpisane w stanowisko.  

Zauważmy, że „odwaga” nie oznacza bycia odważnym bez odczuwania strachu. Strach jest naturalną cechą człowieka i brak jego odczuwania nie oznacza wcale nieustraszoności, a wręcz przeciwnie – jest objawem mentalnej dysfunkcji. Strach jest bardzo pożyteczną emocją, ostrzega nas i chroni. Każdy z nas czuje strach tylko różnie sobie z nim radzi. Jednych on paraliżuje, innych, dzięki adrenalinie, pobudza do działania na najwyższych obrotach.   

Odważny lider odczuwa strach, ale potrafi go opanować i skutecznie działać pomimo niego.

Czym zatem charakteryzuje się odważny lider?

Buduje silne zaufanie i dba o wartości będące kręgosłupem organizacji

Czy zauważyliście pewną prawidłowość, że im bardziej niebezpieczny biznes tym silniejsze, głębsze relacje pomiędzy szefem i podwładnymi. Weźmy na przykład załogi kutrów wypływających na połowy dalekomorskie, ekipy wycinające drzewa w Kanadzie czy też siły specjalne w Afganistanie. Wszędzie tam absolutnie najważniejszą rzeczą jest 100-procentowe zaufanie do siebie aby przeżyć.   

I teraz pytanie: Czy jako leader starasz się budować tego typu zaufanie czy też zarządzasz jedynie poprzez liczby, wskaźniki i stały monitoring czy podgląd wszystkich działań swoich podwładnych?   

Lider samuraj nie zarządza w skali mikro, ufa i deleguje zadania. Badania dowodzą, że ludzie starają się zazwyczaj sprostać pokładanym w nich nadziejom. Jeżeli jednak oczekiwania lidera względem pracownika są niskie, zwrot także będzie niski.

Nie obawia się otaczać lepszymi od siebie

Odważni liderzy nie otaczają się potakiwaczami, którzy muszą nieustannie utwierdzać lidera w przekonaniu, że jest wspaniały. Lider samuraj dobiera sobie takich ludzi, którzy po pierwsze będą mieli odwagę przekazywać prawdziwe, rzetelne i uczciwe informacje i którzy z drugiej zaś strony swoimi opiniami, pomysłami i spostrzeżeniami będą prowokowali lidera do kreatywnego myślenia,  poszerzali jego horyzonty i perspektywę widzenia.

W rzeczywistości dochodzi często do paradoksu. Z jednej strony lider chciałby mieć mocny i bardzo kompetentny zespół, z drugiej stara się w każdej możliwej sytuacji udowodnić menedżerom liniowym, że merytorycznie jest lepszy od każdego z nich. Zamiast zarządzać strategicznie, zarządza w mikroskali, ściśle kontrolując i nigdy nikomu nie ufając.

Lider jest tak mocny jak zespół go otaczający. Organizacja natomiast jest tak silna jak jej najsłabsze ogniwo.

Jest wizjonerem otwartym na zmiany

Prawdziwi liderzy podejmują decyzje na podstawie własnej intuicji, a nie tego, co robi inni. Zwłaszcza jeżeli chcą być pionierami i przecierać szlaki. Przykładem może być Elon Musk, wizjoner i filantrop, założyciel firmy Tesla. Musk zanotował w swojej karierze więcej porażek, niż ktokolwiek inny. Nigdy się jednak nie poddał, będąc przekonanym o słuszności kierunku w którym poszedł czyli popularyzacji samochodów z napędem elektrycznym.

Odważni liderzy potrafią odróżnić to, co jest niemożliwe do zrealizowania, od tego czego po prostu nikt jeszcze nigdy nie próbował zrealizować.   

Łamie utarte schematy i sposoby działania

Odważny lider jest non konformistą, kwestionuje dotychczasowe schematy działania. W ten sposób tworzy nową jakość. Dobrym przykładem może być Richard Branson, właściciel obejmującej ponad 400 firm Virgin Group. Stworzył on zasadę nieograniczonej ilości dni urlopu dla wszystkich menedżerów łamiąc dotychczasowy standard w biznesie max 2-3 tygodnie w roku. Uznał, że jeżeli ktoś chce wziąć miesiąc czy dwa miesiące urlopu i zrealizować swoje marzenie, którym jest wycieczka dookoła świata, to może to zrobić. Jak wróci, będzie przecież pracował jeszcze lepiej i efektywniej.     

Czuje się komfortowo poza strefą komfortu

Odwaga i komfort nigdy nie idą w parze. Jeżeli lider dba o to by stale przebywać w strefie komfortu, ma małe szanse aby się uczyć, rozwijać nowe idee czy przecierać nowe szlaki. Jeżeli natomiast świadomie rezygnuje z komfortu,, otwiera się na trudniejsze acz inspirujące życie. Rezygnacja lidera z komfortu nie jest jednak łatwa, bo oznacza częściową rezygnację z własnej dumy, prestiżu, znaczenia i siły.  

Potrafi skutecznie działać w obliczu strachu

Samuraj musiał pokonać strach przed śmiercią, która czyhała na niego każdego dnia. Okazywanie strachu okrywało hańbą, z drugiej zaś brak umiejętności panowania nad nim znacznie ograniczał możliwości przeżycia. Dlatego też samurajowie nauczyli się żyć z myślą, że każdy kolejny dzień może być ich ostatnim. Po jakimś czasie ich umysł tak się przyzwyczajał do myśli o śmierci, że strach przed nią tracił całą swoją moc.

Jak zatem opanować strach w biznesie? Zaakceptować to, co się może zdarzyć poprzez regularne przepracowywanie wszystkich możliwych scenariuszy. W momencie gdy lider „zaprzyjaźnia się” z myślą o utracie pracy, przestaje go ona paraliżować.

Możecie powiedzieć. W porządku, ale jak stracę pracę, to czeka mnie długa lista okropności. Tak naprawdę nie wiemy co nas spotka dopóki to się nie stanie. Scenariusz możliwych wydarzeń jest wówczas pisany przez strach. A może utrata pracy otworzy przed nami nowe możliwości, o których nie mieliśmy kiedyś odwagi pomyśleć…

Buduje uczciwą i otwartą komunikacja w firmie (włącznie z konstruktywną krytyką)

Odwaga jest kluczowym elementem nie tylko na placu boju, ale również w codziennej komunikacji w firmie. Szkolenia dla liderów zwykle nie dotykają tego tematu, w związku z czym menedżerowie przekazują swoim przełożonym tylko „dobre” informacje, a zatrzymują dla siebie prawdę o rzeczywistości dla „dobra” szefa. W momencie gdy realna informacja dociera do lidera, sytuacja często nabrzmiewa tak bardzo, że trudno jest liderowi podjąć skuteczne działania zapobiegawcze. Z drugiej zaś strony nie ma nikogo odważnego, kto byłby w stanie powiedzieć jak wygląda faktyczna sytuacja i wziąć za to odpowiedzialność, która po prostu rozmywa się organizacji.

Po części sytuację taką usprawiedliwia fakt, że słaby lider może publicznie zdyskredytować bądź nawet zwolnić osobę, która wypowiada treści nie będące zgodne z tym, co dany lider chciałby usłyszeć. W związku z powyższym menedżerowie nie decydują się na otwartą komunikację w obawie o swoją przyszłość w firmie i starają się „rozgrywać” tematy zgodnie z przyjętą linią.

Lider samuraj zawsze chce znać realną rzeczywistość bez względu na to czy jest ona dla niego wygodna czy nie. Wychodzi z założenia, że realne decyzje można oprzeć jedynie na realnych przesłankach, a nie na wyobrażeniach rzeczywistości. Lider samuraj otacza się więc osobami, które mają odwagę komunikować niepopularne treści, zamiast angażować się w korporacyjną politykę.

Szkolenie menedżerów na temat odwagi powinno zacząć się od określenia przez lidera obszarów, w których potrzebuje on wsparcia zespołu. Kolejnym krokiem jest faktyczne zachęcenie zespołu do wyrażania szczerych i konstruktywnych opinii oraz nagradzanie tych, którzy zaryzykują. Gdy zespół przekonuje się, że otwarta komunikacja nie wiąże się dla nich z zagrożeniem i negatywnymi konsekwencjami, możemy wówczas liczyć na zmianę klimatu i kultury organizacji.

NIE SZANUJESZ INNYCH, NIE LICZ NA SZACUNEK !

Potrzeba szacunku i uznania to jeden z najważniejszych czynników motywacyjnych. Dla każdego, bez względu na miejsce w strukturze firmy. Uznanie i szacunek to czynniki dużo silniej oddziaływujące, niż samo wynagrodzenie. A im większy stres i frustracja w pracy, tym silniejsza potrzeba pozytywnej motywacji i bycia docenionym.

Czym jest szacunek?

Wyraz „szacunek” został zapożyczony z języka niemieckiego. Niegdyś miał on w języku polskim postać „szacunk” (z niemieckiego”Schatzung”) i oznaczał szacowanie ceny czy wartości przedmiotu. Rozszerzenie semantyczne miało miejsce dopiero w XVII i XVIII wieku, kiedy doszedł jeszcze do tego kontekst podmiotowy czyli odniesienie do człowieka, jak też moralny czyli wycena wartości człowieka.    

Szacunek był niegdyś niezmiernie ważnym elementem kodeksu samuraja. Obecnie jest częścią osobowości wojownika sztuk walki. Jeżeli zajrzelibyście do sali treningowej zauważylibyście uczniów kłaniających się przy wchodzeniu na salę, przy jej opuszczaniu, jak też w podziękowaniu za poprawę technik czy uwagi instruktora. Ukłon przed wejściem na salę jest właśnie okazaniem szacunku współćwiczącym, prowadzącemu, jak też sztuce, którą wszyscy mogą praktykować dzięki temu, że nasi przodkowie poświęcili całe swoje życie żeby móc ją doskonalić i przekazywać dalej. Przekazywać aby przetrwała sztuka i związana z nią tradycja, szacunek i morale.

Prawdziwy szacunek pochodzi bowiem z serca, a nie z automatycznego i wyuczonego odruchu. Działanie lidera samuraja opiera się na jego kodeksie, honorze i czynieniu tego, co słuszne a nie oczekiwane. Wojownik okazuje głęboki szacunek wchodząc do sali treningowej ponieważ tak czuje w sercu. Robi tak ponieważ szanuje prowadzącego za to kim jest, za jego niezłomność, wysokie standardy moralne, bycie przykładem dla innych i wreszcie za poświęcenie swojego życia aby wspierać rozwój innych. Okazanie szacunku do prowadzącego, nauczyciela czy przełożonego to informacja na temat naszego charakteru i wartości, którymi się kierujemy w życiu. Jeżeli nie okazujemy komuś szacunku, to nie świadczy to źle o tym kimś, tylko o nas.  

Moglibyście jednak dostrzec też coś innego. Moglibyście zauważyć, że część uczniów kłania się jakby automatycznie, nie przykładając do tego wielkiej wagi, traktując ukłon jak obowiązkowy zwyczaj czy zachowanie, którego oczekuje od nich prowadzący.

„Człowiek może oczekiwać szacunku tylko wtedy, gdy sam szanuje innych”

Dwa rodzaje szacunku

Myślę, że konieczne jest rozróżnienie dwóch rodzajów szacunku. Pierwsze znaczenie dotyczy traktowania innych z szacunkiem. Jest wpisane bardziej w dobre wychowanie lidera samuraja, niż w zasługi, za które kogoś szanujemy.

Drugie zaś znaczenie dotyczy okazywania komuś głębokiego szacunku. I o ile nie jesteśmy zobowiązani do tego, by okazywać innym głęboki szacunek, to powinniśmy traktować ich po prostu z szacunkiem. Tak, nawet jeżeli inni nie zasługują na nasz szacunek, to wojownik traktuje innych w sposób zgodny z własnym systemem wartości, nie uzależnionym od czyjegoś zachowania.

Jak powiedział Baltazar Gracian, hiszpański prozaik i jezuita:

Człowiek honoru nigdy nie zapomina kim jest tylko ze względu na to kim są inni”.

Nie musisz być szanowany przez wszystkich  

Lider samuraj nie stara się być szanowany przez wszystkich. Zachowuje się w sposób godny szacunku, zgodny ze swoimi wartościami i nie zastanawia się co myślą o nim inni. Pamięta o tym, że to on, a nie inni, decyduje o tym czy jest wart szacunku czy nie. Stara się zasłużyć na ich szacunek pokazując, że jest człowiekiem honoru, wartości i wysokich standardów. I co najważniejsze, nigdy nie chodzi na moralne skróty!

Wielu menedżerów zastanawia się dlaczego, pomimo ich doskonałych wyników nie są szanowani tak, jakby to sobie wyobrażali. Właśnie, często ich wyobrażenie o własnych przymiotach menedżerskich rozmija się całkowicie z ich oceną i postrzeganiem przez innych (zwłaszcza podwładnych).

Menedżerowie nie zdają sobie sprawy z kumulacyjnego efektu drobnych, codziennych czynności. Są przekonani, że podpisanie wielkiego kontraktu czy pozyskanie cennego klienta jest wystarczającą przesłanką do bycia szanowanym. A tymczasem to właściwe postępowanie w codziennych, małych sprawach buduje szacunek innych.

Jak mówi chińskie powiedzenie:

„ Jeżeli chcesz poznać charakter człowieka, daj mu władzę”

Szacunek wymuszony vs zasłużony

Menedżerowie i liderzy starają się często wymusić szacunek na podwładnych, będąc przekonanymi, że należy im się to ze względu na stanowisko i wysoką pozycję w hierarchii firmy. Agresja i bezpardonowe traktowanie podwładnych jest opatrznie odbierane jako mocna osobowość szefa. A dobre wyniki usprawiedliwiają często agresywne i nieludzkie traktowanie innych. I owszem, podwładni takiego szefa będą czuli respekt wynikający z siły jego stanowiska i pozycji w firmie, ale nie będzie to szacunek pochodzący z serca. Podwładni takiego szefa nie zostaną po godzinach dlatego, że szanują i wspierają swojego przełożonego, ale wyłącznie dlatego, że zostali zmuszeni, zaszantażowani czy „zmotywowani” finansowo.

Niestety, często agresja i brak poszanowania innych idzie w parze z deficytem kompetencji, który jest maskowany przez tupet, arogancję i źle rozumianą siłę. Lider samuraj nie musi demonstrować swojej siły, a i tak wszyscy wiedzą, że kiedy naprawdę musi „uderzyć”, uderzy bez wahania. Ale nigdy nie robi tego na pokaz. Dla lidera samuraja bycie silnym nie polega bowiem na posiadaniu samej siły, ale na właściwym jej wykorzystaniu.   

Jak zapracować na swój szacunek:

Panuj nad swoimi emocjami i demonstruj swoją wewnętrzną siłę – spokój, opanowanie i równowagę

Pokaż swoją ciekawość poglądami innych

Kiedy się nie zgadzasz, zawsze mów dlaczego

Szukaj sposobności aby wspierać innych i budować ich poczucie własnej wartości

Naucz się aktywnie słuchać innych

Przyznawaj się do błędu

Zawsze dotrzymuj danego słowa

Otwórz się na zmiany, doskonalenie i ciągły rozwój

Kontroluj sposób mówienia oraz sygnały werbalne i niewerbalne

Śmiej się (również z siebie)

MOJE SPOTKANIE Z SAMURAJEM BIZNESU

Siedzący samuraj kolor

 

Chciałem się podzielić z Wami pewną historią.

Starałem się kiedyś o realizację dużego projektu rekrutacyjnego, związanego z zainstalowaniem średniej wielkości amerykańskiej firmy w Polsce. Chodziło o znalezienie 12 kluczowych osób, które zorganizują, rozwiną i pokierują biznesem firmy w Polsce.

Dzień spotkania. Ekscytacja i zarazem lekkie podenerwowanie. Duży projekt, duży biznes.

Wchodzi pan około 60 lat, zaczynamy spotkanie. Pan prosi o prezentację tego co ja i reprezentowana przeze mnie firma możemy dla niego zrobić. Nie zdążyłem się jeszcze dobrze rozpędzić, gdy pan mi przerywa, informując mnie, że przekonałem go do siebie i chciałby ze mną pracować. Odpowiedziałem, że się bardzo cieszę, w takim razie zaraz przygotuję umowę do podpisania.

Pan jeszcze raz powtórzył, że podjął decyzję i będzie ze mną pracował. Ja również powtórzyłem swoje o umowie. Pan, słysząc, że się zaciąłem, poinformował mnie spokojnie, że nie potrzebujemy żadnej umowy. Nie zwrocił uwagi na moje zdumienie, tylko wstał, podał mi rękę i wypowiedział słowa, które zdefiniowały naszą przyszłą współpracę:

„Dla mnie uścisk ręki i dane słowo jest ważniejsze niż jakakolwiek umowa. Podpisaną umowę można zawsze zerwać, danego słowa – nigdy”

W efekcie, pomimo w sumie kilkuletniej współpracy, nigdy nie podpisaliśmy żadnej umowy. W dowolnym momencie mógłby się wycofać, bo przecież nie mieliśmy niczego na piśmie…Tymczasem ustalone płatności z jego strony były zawsze realizowane przed terminem, zawsze dotrzymywał i często przekraczał swoje zobowiązania, zaś moja księgowość rwała włosy z głowy skąd się wzięła kolejna duża kwota na firmowym koncie bez żadego dokumentu 😉

Tęsknię za biznesem na uścisk ręki…

 


 

HONOR W BIZNESIE?

 

Rather fail with honor


 

Mam wrażenie, że honor jest wartością, o której obecnie mówi się bardzo mało, a wręcz wcale. Jest on postrzegany jako swoista efemeryda, przestarzałe pojęcie, które kojarzy się raczej z epoką romantyzmu czy średniowiecznych rycerzy, niż ze światem współczesnych korporacji.

Nawet przy rekrutacji kandydatów na najwyższy szczebel zarządzania pojęcie honoru nie stanowi nigdy kryterium doboru. Podobna sytuacja ma miejsce przy ocenach okresowych pracowników. Panuje powszechne przekonanie, że biznes nie jest miejscem, które wystawia nasz honor na próbę. 

 

Czy faktycznie tak jest? Czym jest honor i jak się on ma do realiów współczesnego biznesu?

 

Honor jest definiowany jako postawy i zachowania silnie powiązane z poczuciem własnej wartości, zbudowanym na wyznawanych zasadach moralnych i etycznych. Nie dotyczy on raczej konkretnego działania, ale całokształtu postaw danej osoby.

Każdy menedżer powinien mieć swój kodeks etyczny, który pozwala mu być niezłomnym i działać niezależnie od okoliczności i bez oglądania się na zachowania innych. Rolę życiowego drogowskazu doskonale spełnia Kodeks Bushido, czyli moralny Kodeks Samurajów. Jak mówi chińskie powiedzenie: „Tam gdzie nie ma zasad, tam każdy żyje według własnych”.

 

Dla samuraja honor stanowił najwyższą wartość, którą kierował się w życiu… Poczucie honoru, silna świadomość własnej godności i wartości były głównymi cechami charakteryzującymi samuraja. Urodził się i został wychowany aby cenić obowiązki i przywileje swojej profesji. Był przekonany, że honoru nie wystarczy zadeklarować i podlega on udowodnieniu w sytuacji, która pozwala na weryfikację według norm moralnych danej społeczności. Strach przed dyshonorem i hańbą wisiał niczym miecz nad głową każdego wojownika…

W obecnych czasach honor w bizniesie nie wydaje się być wartością zbyt popularną. Odwołajmy się do konkretnych zachowań.

 

Czy uznalibyśmy za honorowe następujące przykłady zachowań menedżerów:

 

 

Z pewnością niektórzy menedżerowie znaleźliby natychmiastowe wytłumaczenie dla każdej z wymienionych sytuacji starając się dowieźć, że było to uzasadnione względami firmy. Honor i zasady przestają mieć zwykle znaczenie w czasie kryzysu, gdy idzie o przetrwanie organizacji.

 

Moim zdaniem, budując efektywną organizację powinno się zwracać znacznie większą uwagę na kryterium postaw, a nie tylko kompetencji. Kompetencje bowiem można nabyć lub rozwinąć, postaw nie. Co więcej, dużo łatwiej jest realizować cele przez grupę prezentującą podobne postawy i wartości, niż powiązaną jedynie kompetencjami. Menedżerowie przestrzegający wspólnego kodeksu, nakazującego postępować honorowo są zdecydowanie efektywniejsi i tworzą „honorową” kulturę organizacyjną o przejrzystym sposobie działania.

 

Dla lidera samuraja honor oznacza unikanie sytuacji, w których musiałby się wstydzić za swoje zachowanie. Część menedżerów odrzuca honor na rzecz efektywności i skuteczności w realizacji celów. Uważają oni, iż honorowe zachowanie, choć niewątpliwie szlachetne, niesie za sobą zbyt duże ryzyko. Przykładem może być sytuacja, w której menedżer nie przyznaje się do własnego błędu i publicznie obarcza nią członka swojego zespołu mając świadomość, że honorowe zachowanie mogłoby pozbawić go stanowiska, możliwości awansu czy zmniejszenia wpływu na zespół.

 

Honor lidera samuraja to dokonywanie słusznych wyborów. Słusznych, czyli zgodnych z wartościami lidera, a nie z oczekiwaniami większości. Bycie honorowym nie jest łatwe, ponieważ oznacza podejmowanie trudnych decyzji. Oznacza odwagę i pokonywanie własnego strachu aby nie chodzić na moralne skróty. Lider samuraj nie postępuje honorowo dlatego, że jest bacznie obserwowany przez innych. Lider samuraj jest uczciwy przede wszystkim względem siebie.

 

Honor to dotrzymywanie słowa nawet wtedy, gdy wiąże się dla lidera samuraja z trudnościami i dyskomfortem. Przykład: Menedżer obiecał podwładnemu podwyżkę, aczkolwiek nie został spisany żaden dokument potwierdzający złożoną obietnicę. Zgodnie z zasadą (jakże często popularną w korporacjach), iż „to, czego nie ma na piśmie nie istnieje”, menedżer nie działający honorowo bardzo łatwo i szybko zamyka temat. Lider samuraj zaś dał słowo i brak pisemnego potwierdzenia nie ma dla niego żadnego znaczenia. Dane słowo jest ważniejsze niż jakakolwiek pisemna umowa! Lider samuraj zhańbiłby własny honor gdyby postąpił wbrew sobie…

 

Uścisk dłoni lidera samuraja po zakończeniu rozmów (nie tylko handlowych) jest jego podpisem. Honor nakazuje mu wywiązać się za wszelką cenę z obietnic przypieczętowanych uściskiem dłoni.

 

Honor lidera samuraja sprawia, że wyznacza on sobie wysokie standardy działania i stara się im sprostać w życiu codziennym. Zawsze można na nim polegać, odrzuca postawę konformisty na rzecz tego, co z jego perspektywy słuszne nawet za cenę własnej niepopularności czy utraty potencjalnych korzyści. Nie poddaje się manipulacji, ponieważ jego poczucie własnej wartości jest zrównoważone. Każdy (nie tylko podwładny) może na nim polegać, ponieważ zawsze działa otwarcie i nawet jeżeli musi czasem "dobyć miecza i dokonać cięć", to zawsze honorowo i z szacunkiem dla innych. Przykład: Lider samuraj przedstawia pracownikom rzetelne dane dotyczące złej kondycji firmy, przedstawia plan naprawczy, zaplanowane środki zaradcze. Aby uniknąć redukcji zespołu lider samuraj proponuje procentowe obniżenie wynagrodzeń wszystkich pracowników (począwszy od niego samego) w celu podjęcia wspólnej walki o przyszłość organizacji.

 

Moc samuraja nie wynikała nigdy z jego siły, ale ze sposobu w jaki tą siłą dysponował. Tak też lider samuraj nie wykorzystuje swojego stanowiska aby w pełni wszystkich kontrolować. Nie bierze udziału w rozgrywkach interpersonalnych, promuje otwartą komunikację i uczciwe, honorowe stawianie sprawy, podobnie jak rycerze samurajscy – zawsze twarzą w twarz. Atak z tyłu był traktowany jako tchórzostwo, hańba i dyshonor dla napastnika. Podobnie obgadywanie, spiskowanie w organizacji czy też czytanie czyjejś korespondencji są traktowane przez honorowo działającego lidera jako powód do wstydu.

 

Część menedżerów pytanych o rolę honoru w biznesie zastawia się korporacją, która „zmusza” pracowników do określonych zachowań. Pamiętajmy jednak, że to ludzie tworzą korporacje i to oni, a nie firmowe regulaminy tworzą kulturę organizacyjną. Bycie honorowym wymaga wprawdzie poświęcenia i odwagi związanej z wyjściem ze swojej strefy komfortu, ale w zamian tworzy autorytet prawdziwego lidera oraz magiczne środowisko pracy o przejrzystych sposobach działania i wzajemnym szacunku.

Zdarza się również, że ego i opatrznie rozumiane pojęcie honoru staje się dla menedżera pretekstem do wzięcia rewanżu. Przykładem może być sytuacja, w której podczas zebrania firmowego, jeden z menedżerów stara się publicznie obalić argumentację drugiego, dopiec mu, bądź też  skompromitować jego sposób rozumowania w celu wykazania swojej wyższości.

 

Rozpoznanie honorowo działającego lidera samuraja nie wydaje się być zbyt trudne. Jego styl bycia, pomimo że nie narzucający się, jest bardzo wyrazisty. Zwłaszcza na tle niepewnych siebie i „skomplikowanych” osobowości, kierujących się w życiu konformizmem i oportunizmem. Dla nich korzyść własna i własny komfort jest ważniejszy, niż honor i szacunek do samego siebie…Niezłomność zaś i moralny kręgosłup lidera samuraja sprawiają, że czy tego chce czy nie, staje się czymś w rodzaju punktu odniesienia czy latarni morskiej dla dryfujących po wzburzonych i niepewnych wodach biznesowego oceanu…

 

Pamiętajmy, że nasz sukces w biznesie zależy również od innych. Dużo łatwiej jest prowadzić interesy z człowiekiem honoru, niż z tym, dla którego jedyną wartością są pieniądze. Menedżerowie lekceważący honorowe działanie mogą wprawdzie osiągać cele krótkookresowe, żyją jednak cały czas w obawie, że znajdzie się ktoś bardziej od nich wyrafinowany, bezwzględny czy okrutny, kto może ich przechytrzyć, bądź pragnąć odwetu za wcześniejsze nieludzkie potraktowanie. Człowiek honoru natomiast cieszy się dobrą reputacją, związaną z wiarygodnością i zaufaniem w oczach klientów, chęcią partnerów biznesowych do podejmowania wspólnych wyzwań, i co najważniejsze – ma szacunek do samego siebie, może śmiało spoglądać w lustro i spać spokojnie.

 

Nikt z nas wprawdzie nie będzie nigdy doskonały, ale za to wszyscy możemy być ludźmi honoru!

 

 

LOJALNOŚĆ W BIZNESIE

Czy pamiętamy dziś jeszcze archaiczne i pokryte warstwą kurzu pojęcie lojalności? Czy w ogóle jest ono komuś potrzebne w świecie, w którym rządzi władza, siła i pieniądze, a wartości oznaczają słabość?

Lojalność oznacza uczciwość i rzetelność w kontaktach z innymi ludźmi. Jest wartością, którą obecnie niezmiernie trudno znaleźć. Przeciętna osoba jest skoncentrowana na sobie, egocentryczna, zorientowana na jak najłatwiejsze uzyskanie dla siebie tego, co najlepsze.

Niegdyś honor, rycerskość, wykształcenie i lojalność były cechami spotykanymi u ludzi, którzy chcieli reprezentować sobą pewne wartości. Dziś miarą człowieka zwykle nie są wartości, tylko status materialny…

 

Lojalność wczoraj i dziś

Lojalność od zawsze była integralną częścią charakteru wojownika i jego kodeksu honorowego. Samuraj był całkowicie wierny swojemu „daimyo” czyli panu feudalnemu. Daimyo miał wręcz niegraniczone prawo do dysponowania życiem swojego samuraja i mógł mu w każdej chwili „zlecić” wykonania dowolnego zadania, jak zostanie mnichem czy popełnienie samobójstwa. Lojalność samuraja nakazywała mu wykonywanie wszystkich poleceń bez kwestionowania ich zasadności. W podobny sposób średniowieczni rycerze demonstrowali swoją lojalność wobec swoich lordów oraz wyznawanej religii. Obrócenie się plecami do kogoś, komu wcześniej zaoferowali swoją przyjaźń i lojalność było niczym innym jak hańbą na ich honorze. Wojownik był lojalny względem swojego pana bez względu na to, w jaki sposób ten postępował.

Dzisiejsi wojownicy biznesu nie są związani żadną przysięgą zobowiązującą ich do lojalności względem kogokolwiek. Jest to część ich kodeksu honorowego. Nie ma żadnego prawa które narzuca i reguluje temat lojalności względem rodziny czy przyjaciół. To wojownik biznesu sam decyduje czy chce być lojalny i czy kodeks honorowy ma dla niego znaczenie. Czasem trudno jest utrzymać swoją lojalność, zwłaszcza względem osób, które na nią nie zasługują. Właśnie wtedy gdy zachowują się niewłaściwie, popełniają błędy i wystawiają naszą lojalność na próbę, potrzebują jej najbardziej.

Wojownik biznesu pozostaje lojalny bez względu na to czy obiekt jego lojalności na to zasługuje czy też nie. Bez względu na zachowanie innych, żyje zgodnie ze swoimi własnymi standardami. Gdy raz  zaproponował komuś swoją przyjaźń, jest związany honorem. O ile ktoś nie odrzuci i nie zakwestionuje jego wsparcia, przyjaźń samuraja biznesu i związana z nią lojalność będzie trwała do końca życia.

Mimo, że w obecnym świecie lojalność wydaje się być absurdem, to jednak w sytuacjach ekstremalnych, jak choćby wojna czy klęska żywiołowa żołnierze czy strażacy wykazują nadzwyczajną lojalność wobec swojego zespołu, dowódców, czy kolegów. Mają lojalność we krwi, bo jest ona niejako wpisana w ich profesję i od niej zależy zarówno życie ich samych, jak i innych.

 

Lojalny biznes

Biznes niestety nie za bardzo kojarzy się z lojalnością. Menedżerowie byli niegdyś bardziej związani emocjonalnie z firmami, dla których pracowali. Wierzyli, że ich podejście i lojalność będzie odwzajemniona. Wraz jednak z przymusowymi zwolnieniami, bezwzględnym traktowaniem zwalnianych pracowników, redukcją dodatkowych świadczeń jak opieka zdrowotna, opłata za pracę w nadgodzinach na rzecz zamiany ośmiu godzin na „elastyczny” czas pracy, lojalność menedżera staje się bardzo ograniczona i zachowawcza. Menedżer zaczął traktować swoją firmę nie jako miejsce, z którym jest emocjonalnie związany, ale z którym wiąże go kontrakt czy umowa wymiany, na mocy której on dostarcza określony produkt, za który firma obowiązuje się zapłacić. Bez sentymentów, niepotrzebnych emocji i zgodnie z jakże często słyszaną, korporacyjną zasadą „Czego nie ma na papierze, nie istnieje”.

Lojalność w firmie jest skutecznie deprecjonowana poprzez znane wszystkim zjawisko „pudełka”, do którego zwalniany pracownik ma się błyskawicznie spakować i pod „opieką” nadzorującego go pracownika opuścić budynek firmy. Co gorsze, takie samo podejście stosuje się zwykle zarówno do osoby, która pracuje kilka miesięcy, i do takiej, która poświęciła organizacji kilkanaście lat swojego życia. Nie kwestionuję faktu zwalniania pracowników spowodowanego racjami ekonomicznymi firmy,  a jedynie styl, w jakim się one dokonują. Menedżer, który poświęcił organizacji wiele lat swojego życia zasługuje przecież na szczególny szacunek. Paradoksalnie, firmy angażują ogromne środki w budowanie pozytywnego wizerunku na rynku, podczas gdy niewłaściwy, często bezpardonowy i nieludzki sposób rozstawania się z ludźmi tworzy negatywną, wizerunkową przeciwwagę.

Lojalność w firmie i pracownicy związani z organizacją przez długie lata zwykle nie są w cenie. Zwykle nie chcą, bądź nie potrafią walczyć o swoje licząc, że firma doceni ich zaangażowanie i oddane organizacji serce. Nawet jeżeli decydują się powalczyć o podwyżkę czy możliwości dalszego rozwoju otrzymują wciąż tę samą informację, że w tej chwili firma nie może sobie na to pozwolić. Chwilę później firma zatrudnia nową osobę „z rynku” i bez żadnych problemów oferuje jej warunki znacznie lepsze, niż osobie „lojalnej”, uzasadniając, że taka była jej cena rynkowa. Menedżerowie znając takie historie przestają się identyfikować ze swoją firmą i okazywać jej lojalność, uznając ją za anachronizm, przeżytek nie dopasowany do czasów współczesnych…

 

Pojawia się zatem pytanie: "Czy powinniśmy być lojalni względem firmy, która nie jest lojalna względem nas"?

Odpowiedź brzmi: tak. Jeżeli organizacja ci się nie podoba, zmień ją. Ale tak długo jak pobierasz comiesięczne wynagrodzenie jesteś zobowiązany być lojalnym pracownikiem. Pamiętaj, że samuraj biznesu który nie jest lojalny, okrywa się hańbą! A nie ma nic gorszego dla samuraja, niż zhańbić swoje dobre imię !

 

Kontakty pomiędzy ludźmi biznesu nie cechują się zwykle lojalnością. Relacje pomiędzy „znajomymi” lub „przyjaciółmi” w biznesie kończą się wraz z końcem wspólnego biznesu. Nikt nie zamierza ryzykować lojalności, nie chcąc narazić się na wykorzystanie tego przez kogoś jako naiwności czy słabości. Paradoksalnie, brak lojalności jest często postrzegany nie jako element nieuczciwości i braku honoru, a jako twardość, efektywność  i skuteczność biznesowa. W kategoriach lidera samuraja osoba nielojalna jest postrzegana jako działająca niehonorowo, której nigdy nie można zaufać, polegać na niej i tym samym jest wykluczana poza krąg osób, z którymi samuraj biznesu chciałby mieć do czynienia.

Oczywiście ktoś może stwierdzić: ok., to jest dobrze brzmiąca teoria, ale życie pisze inny scenariusz. Czasem jesteśmy zmuszeni pracować z ludźmi, których metod działania nie podzielamy.

 

Co zatem zrobisz w sytuacji gdy Twój szef działa w sposób, którego nie akceptujesz? Uważasz, że obowiązuję Cię bezwzględna lojalność względem przełożonego czy Twój honor nie pozwoli Ci działać w sposób, którego nie uznajesz?

Pamiętaj, że sam fakt, że nie zgadzasz się ze swoim szefem nie oznacza jeszcze, że nie ma on racji. Być może nie ma racji, ale to co robi jest najlepsze dla firmy. Może nie rozumiesz motywacji jego działania i widzisz tylko efekty? Przede wszystkim nie buduj swoich opinii na własnych założeniach. W takich sytuacjach zawsze najlepsza jest uczciwa, bezpośrednia komunikacja. Większość menedżerów obawia się negatywnej reakcji przełożonego i, co się z tym wiąże, spadku swoich notowań w jego oczach.

 

Sytuacja się komplikuje w sytuacji, gdy przełożony postępuje nieetycznie bądź niemoralnie. Pojawia się wówczas pytanie: względem kogo mam być lojalny, czy względem firmy, przełożonego czy raczej względem wyznawanych przeze mnie wartości?

W tej sytuacji najważniejszy jest obowiązek działania. Lojalność względem firmy nakazuje samurajowi biznesu stawić czoło wyzwaniu i znaleźć rozwiązanie dla pojawiającego się problemu. Prawość, determinacja i spokój działania pozwalają mu działać mądrze i konsultować sprawę z innymi starając się wypracować obiektywne spojrzenie na sprawę. I wreszcie odwaga i nieustraszoność sprawiają, że gdy lider samuraj zebrał już wszystkie dane i wypracował rozwiązanie, nie boi się podjąć niezbędnych, nawet niepopularnych działań.

 

Czym się zatem charakteryzuje lojalny pracownik?

Prawdziwie lojalny pracownik nie tylko bezpośrednio przyczynia się do sukcesu organizacji, ale także współtworzy kulturę organizacyjną oraz buduje atmosferę i klimat pracy.

 

Wiele osób niesłusznie uważa, że lojalność w firmie oznacza posłuszeństwo. Wręcz przeciwnie,  brak racjonalnego rozumowania, potakiwanie i niekwestionowanie niczego, nawet poleceń nieetycznych lub nielegalnych oznacza brak integralnej postawy, a tym samym i lojalności.

 

Lojalny pracownik czuje się odpowiedzialni za problemy i zmartwienia innych w organizacji i nie boją się zadawać w ich imieniu trudnych pytań podczas spotkania z zarządem czy przełożonymi.

 

Lojalnemu pracownikowi po prostu zależy. Zależy mu na firmie i jej losach, klientach, rozwoju organizacji i jej pracownikach. Ma świadomość, że pracuje nad czymś więcej, niż tylko zarabianie pieniędzy. Pracując dla organizacji stara się również pomagać spełniać potrzeby i marzenia jej pracowników. Pochwała od przełożonego jest motywująca, ale docenienie przez kolegów i koleżanki z pracy jest dużo silniejszym motywatorem do jeszcze lepszego działania.

 

Każdy lider samuraj pragnie, aby jego podwładni nie pozostawali bierni i pasywni, tylko by myśleli racjonalnie, kwestionowali, nie wierzyli na słowo, zmuszali innych do myślenia. Rozważanie pozytywów i negatywów każdej decyzji, otwarte dzielenie się wątpliwościami czy odgrywanie roli adwokata diabła stymuluje lidera i wszystkich innych do podejmowania lepszych decyzji.

 

Po tym, jak decyzja zostanie podjęta, lojalny pracownik wspiera ją nawet wtedy gdy prywatnie się z nią nie zgadza, Wspiera decyzję tak, jakby była jego własną. W przeciwieństwie do osób nielojalnych, które za wszelką cenę starają się udowodnić (najchętniej publicznie), że decyzja z którą się wcześniej nie zgadzali, była złą decyzją. Lojalny pracownik odkłada na bok swoje uczucia i stara się sprawić, aby każda decyzja okazała się dobrą decyzją, zamiast podejmowania usilnych starań aby jedynie udowodnić swoją rację.

 

Lojalny pracownik zdaje sobie sprawę z tego, że to, czego jego szef nie chce usłyszeć może być faktycznie tym, co najbardziej potrzebuje usłyszeć. Może chodzić na przykład o to, że proces podejmowania decyzji jest zły; że strategia jest oparta na fałszywych przesłankach czy że proces oceniania pracowników jest niesprawiedliwy. Lojalny pracownik wie, że jego przełożonemu może nie spodobać się to, co usłyszy, ale że jest to ważne dla firmy, pracowników czy klientów. Nie można przecież podjąć prawdziwej decyzji w oparciu o nieprawdziwe przesłanki.

 

Lojalny pracownik jest zwykle twoim najlepszym pracownikiem, dlatego informacja o jego chęci odejścia jest ostatnią, którą chciałbyś usłyszeć. Tym niemniej musisz się spodziewać, że to kiedyś nastąpi. Kiedy przyjdzie na niego czas, uprzedzi cię wcześniej i pomoże znaleźć sukcesora aby wypełnić powstałą w organizacji lukę. Będzie zawsze grał fair, uczciwie i skończy to, czego się podjął.

 

Wielu menedżerów niesłusznie uważa, że jeżeli będą działać lojalnie i kierować się w życiu wartościami, to nie zrobią kariery i nie zarobią pieniędzy. Dlatego zamiast rezygnować z pieniędzy, rezygnują z wartości!

 

Bycie samurajem biznesu nie jest łatwe. Bycie samurajem to twoja świadoma decyzja, to unikanie kompromisów i chodzenia na moralne skróty. Nie jest problemem zdefiniować swoje prawdziwe wartości. Sztuką jest wdrożyć je w życie!

 

Lojalność

 

Co jest motorem naszego życia ?

 

Zadaliście sobie kiedyś pytanie co jest motorem naszego życia? Czymś co sprawia, że budzimy się rano pełni dobrej energii, radości, optymizmu i chęci działania?

Moim zdaniem silnikiem o największej liczbie koni jest jest dla naszego życia pasja.

Pasja to czysta moc, potężna energia, która buduje nasze mentalne nastawienie do tego czym się zajmujemy. Pasja pozwala nam się realizować z prawdziwą przyjemnością i spełnieniem. Życie jest za krótkie aby pozwalać sobie na dokonywanie świadomych i przypadkowych wyborów, zapewniąjących nam tymczasową bylejakość i spędzanie długich godzin w pracy, która zaprzecza naszym wartościom. O ile pasja daje nam siłę i energię, o tyle jej przeciwieństwo, czyli praca, do której chodzimy "za karę", potrafi z nas całą tę energię wyssać i zostawić nas w pogłębiającym się stresie, frustracji, zobojętnieniu i apatii.

 

Co nam daje pasja?

 

Jesteśmy wszyscy przytłoczeni codziennymi obowiązkami, spędzamy długie godziny w pracy, wykonujemy wiele czynności, które wcale nie są dla nas przyjemne. 

 

 

 

 

 

Znalezienie pasji nie jest wcale łatwe i często nie od razu się to udaje.Możemy się wiele razy rozczarować zanim wreszcie znajdziemy to co nas faktycznie uszczęśliwia. 

Nie musi to być zresztą nic wielkiego. Wystarczy, że będzie proste, bliskie naszemu sercu i dające radość. Czasem może się okazać, że to jednak nie to, że popełniliśmy błąd i straciliśmy czas. 

Dzisiaj życie wielu z nas toczy się jedynie wokół pieniędzy, kariery, wszystko pod olbrzymią presją czasu i otoczenia.

Pasja jest doskonałą odskocznią od tego wszystkiego. Pozwala nam zatrzymać na chwilę pędzący świat. Pasja to coś, co czyni nas wyjątkowymi, niepowtarzalnymi. Dlatego nie można się zrażać niepowodzeniami i warto szukać swojej pasji nawet jeżeli poszukiwania miałyby trwać do końca życia..

 

45100756_1945147119119647_2327699715530948608_n

Czy masz odwagę być sobą?

Wszyscy rodzimy się wolni. Ale już jako dzieci jesteśmy poddawani warunkowaniu. Cały sposób wychowywania jest związany z zakorzenianiem w nas najrozmaitszych ideologii: politycznych, religijnych czy społecznych. Nie dajemy dzieciom szansy na myślenie po swojemu, na prowadzenie własnych poszukiwań. Nieświadomie warunkujemy ich umysły, ponieważ nasze umysły były także warunkowane w taki sam sposób przez naszych rodziców.

Będąc dorosłymi jesteśmy już przesyceni ideologiami, opiniami, musimy się cały czas za czymś opowiadać, oceniać, być ocenianymi, sprostać najróżniejszym rolom przypisanym nam przez życie społeczne, prywatne i zawodowe.

Rozmaite wyzwania "wymuszają" różne, dopasowane do sytuacji zachowania (np. srogi i agresywny szef w pracy vs kochający tatuś w domu). Różne zachowania powodują swoistą schizofrenię, sytuację, w której bardzo trudno jest utrzymać własną integralność czyli jednolitość i spójność postaw, słów, czynów i zachowań. Często w zależności od tego jaką rolę właśnie odgrywamy, rolę szefa, klienta, konkurenta, przyjaciela czy ojca przywdziewamy stosowną maskę.

Staramy się odgrywać różne role i zakładać coraz to nowe maski, podczas gdy pozostajemy wciąż tą samą osobą, Czy jest zatem możliwe pogodzenie jednego z drugim?

Moim zdaniem absolutnie tak. Integralność jest naszym zakorzenieniem i stabilizuje naszą osobowość, bez względu na odgrywaną rolę. Im silniej jesteśmy zakorzenieni w naszej osobistej integralności i tożsamości, tym lepiej, skuteczniej jesteśmy w stanie odgrywać przypisane nam role bez poświęcenia siebie i utraty własnej twarzy.

Im większa jest nasza świadomość, im lepszy kontakt z samym sobą, im silniejszy system wartości, tym lepsza integralność postaw…czyli szansa na pozostanie sobą w każdej sytuacji…

 

CZY WCIĄŻ MASZ ODWAGĘ BYĆ SOBĄ?

 

45267295_1946329279001431_8684618683638611968_n

Facebook